Watch Dogs recenzja gry po premierze

Przedstawiam Wam moją recenzję Watch Dogs, mimo, że od premiery tej gry minęło już trochę czasu.

Watch Dogs ma być sztandarową grą Ubisoftu, ma trochę zastąpić Assasin’s Creeda w walce o serca graczy.

Muszę przyznać, że mocno się zawiodłam na Watch Dogs, bo wydaje mi się, że optymalizacja w tej grze praktycznie nie istnieje, albo jest bardzo słaba. Na przykład w takim GTA V optymalizacja jest dużo lepsza, a Rockstar przecież nie słynie z płynnie działających gier.

Na ustawieniach “ultra” i rozdzielczości 1920×1080 gra wyciąga ledwo 50 klatek na sekundę, a więc bardzo kiepsko. Nie mam może kosmicznego komputera, ale mój brat ma świetną kartę graficzną GeForce 780 i gra powinna na niej chodzić bez zająknięcia. Nie wspomnę już o spadkach fps, które zdarzają się bardzo często, szczególnie podczas jazdy samochodami.

No dobrze, ale może jest tego jakieś uzasadnienie? Może grafika jest tak obłędna, że graczom oczy wychodzą z orbit i mówią “wow”? Niestety, nie do końca.

Pamiętacie trailer z targów E3, który powodował opad szczęki i niedowierzanie, że ktoś gra w tą grę w czasie rzeczywistym? Po drodze wybuchła nawet afera, bo w miarę jak Ubisoft wypuszczał nowe filmiki, to nawet ślepy mógł zauważyć, że rendery zostały rozmyte, a grafika się strasznie pogorszyła.

Czy faktycznie Ubisoft zrobił graczy w konia karmiąc ich trailerem Watch Dogs, który później został okrojony? W pewnym sensie tak. Idąc do tego samego miejsca w grze, gdzie był nagrywany filmik na targach E3, gołym okiem widać, że coś tu jest nie tak.

Grafika nie ma tej głębi, więc na pewno ją wykastrowano, biorąc pod uwagę, że z taką grafiką wymagania Watch Dogs będą bardzo duże. I tak po części teraz jest. Sytuację oczywiście ratuje zmiana opcji graficznych na słabsze w menu gry, ale to i tak nie chroni przed spadkiem ilości klatek na sekundę podczas poruszania się pojazdami, czy przed migającymi teksturami.

Watch Dogs jest w końcu ładne czy brzydkie? Oczywiście, że jest ładny, nawet bardzo. Nagrodę Nobla powinna dostać osoba odpowiedzialna za animację wody, bo wygląda ona nieziemsko i w gameplayu cieszy oko.

Tekstury ziemi i roślinności są śliczne, czego nie można powiedzieć o niektórych budynkach, co widać na niektórych gameplayach Watch Dogs na youtube.

Za dnia wszystko wydaje się płytkie i szare, w nocy zaś, produkcja Ubisoftu zrywa czapki z głów.

Efekty świetlne, mokre ubrania i krople deszczu wyglądają bardzo ładnie nawet na Watch Dogs na PS 3.

Oprócz wody, wrażenie robią też efekty wybuchów, których w grze jest całkiem sporo – możemy wysadzać transformatory, studzienki, butle z gazem i tak dalej.

Jedno jest pewne – wygląda to ładnie i jest żal odwracać zwrok. Ku mojemu zdziwieniu na forach są setki tematów o tym, że grafika w Watch Dogs jest tragiczna. Co prawda noszę na co dzień okulary (co widać na “O autorce strony” ;-) ), ale po przeczytaniu kilkunastu stron tematów na temat grafiki, stwierdziłam, że chyba coś jest nie tak z moim wzrokiem, bo dla mnie gra wygląda bardzo dobrze.

Sprawa się trochę wyjaśniła, gdy zmniejszyłam ilość detali w grze. Różnica między poziomami low, medium i ultra jest naprawdę spora.

Kończąc już wywody na temat grafiki, jednym słowem podsumowała bym, że grafika Watch Dogs na ustawieniach ultra stoi na wysokim poziomie. Nie jestem fanką żadnego tytułu (no, może oprócz Fify), ale ta gra wygląda naprawdę porządnie, trzeba tylko uruchomić ją na odpowiednio silnym sprzęcie.

A to, że gra wygląda lepiej na PC niż na PS3 pozostawię bez komentarza.

W tym miejscu czas chyba trochę zwolnić, bo wyszłam z założenia, że każdy widział trailer Watch Dogs i wie o co w tej grze chodzi.

Krótko mówiąc jesteśmy hackerem, który ma dostęp co serca miasta, czyli City OS i możemy kontrolować bardzo wiele rzeczy, sprawiając, że rozgrywka nabiera całkowicie innego tempa.

Na przykład ścigając naszego wroga możemy wysadzić przed nim transformator, zmienić kolor sygnalizacji świetlnej, czy uruchomić słupki, które blokują dalszy przejazd. Takich elementów jest więcej i już od gracza zależy jak je wykorzysta.

Jeśli chodzi o pytanie jaki jest gameplay Watch Dogs, to powiem, że bardzo przyjemny.

Aczkolwiek mechanika rozgrywki jest dość schematyczna, bo grając w tą grę czułam się jak bym dostała Assasin’s Creeda połączonego z GTA… co złym połączeniem nie jest.

Celowo wymieniłam w tym tekście GTA, bo w internecie jest dużo porównań pomiędzy tymi dwoma tytułami.

W Watch Dogs nie zobaczymy modelu uszkodzeń jaki był w GTA 4. Nasz samochód w produkcji Ubisoftu przypomina bardziej czołg, więc żadne wypadki nie są mu straszne.

Poza tym GTA nie oferuje nam opcji widoku zza kierownicy, co Watch Dogs robi prawie dobrze. Prawie, bo widoczność z boków jest bardzo ograniczona.

Nie chcę z tej recenzji robić porównania, więc pozwólcie, że przejdę dalej i opowiem o moich wrażeniach z rozgrywki.

Na pewno nie mogę powiedzieć, że jestem rozczarowana. No… może trochę. Misjom brakuje polotu, pościgi policyjne moim zdaniem są za trudne. Grając na poziomie normal, starcia z policją są dość trudne. Niestety, zepsuty jest też model jazdy, który jest delikatnie mówiąc mało satysfakcjonujący. Nie prowadzi się może tragicznie, ale problemem jest opóźnienie między naciskanym klawiszem, a skrętem w samochodzie. Samochód reaguje z wyraźnym lagiem na polecenia, co jest szczególnie irytujące podczas pościgów. Jazda samochodem przypomina raczej wygibasy czołgiem na lodzie, ale wydaje mi się, że to zostanie poprawione w kolejnym patchu.

Zdziwiło mnie w tej grze, że podczas deszczu, postacie na ulicach starają się chować pod parasolami, czy biegną pod najbliższy dach. Czasami widać, że jakiś przechodzień wdepnął w coś na trawie i stara się oczyścić sobie but. Widać też czasami zakochane pary całujące się na przystankach i w innych dziwnych miejscach. To kilka przykładów takich detali, które budują klimat, już nie wspominam o easter eggach dotyczących Assasin’s Creed 4, bo jest ich tu całkiem sporo.

Watch Dogs w trybie single player oferuje mnóstwo misji pobocznych, oraz mini gier. Co prawda z czasem te misje są coraz bardziej podobne, to mini gry wywołały u mnie spory uśmiech na twarzy i nie pozwoliły mi szybko dać bratu z powrotem komputer.

Grę w szachy, czy w karty pominę, ale sterowanie ogromnym żelaznym pająkiem, którym siałam zniszczenie w mieście było czymś niesamowitym. Na początku wydawało mi się dziwne, że twórcy pakują do gry coś takiego, ale radość z rozwalania kolejnych rzeczy była tak duża, że w sumie się nie dziwię dlaczego taka możliwość została dodana.

Wisienką na torcie jest mutliplayer i muszę powiedzieć,  że dawno tak dobrze się nie bawiłam. W rozgrywce wieloosobowej możemy na przykład wejść do gry innego gracza, zainstalować trojana w jego telefonie i starać się wykraść jego dane przed upływem danego czasu. Nasz przeciwnik widzi co prawda komunikat, że jest hackowany, ale nie wie gdzie jesteśmy. Nasza postać wygląda jak normalny człowiek idący ulicą, więc powodzenie tego, czy misja nam się uda, będzie zależało tylko od nas. Emocje w tego typu zabawie są naprawdę duże i czasami gdy widziałam graczy, którzy strzelali do wszystkiego co się rusza, w nadziei, że strzelą w hackera, miałam ochotę się zaśmiać.

Czy Watch Dogs jest objawieniem i spełnioną obietnicą twórców? Ani jednym, ani drugim.

Gra jest naprawdę dobra, ale nie jest rewolucyjna. Połączenie otwartego świata z możliwością prześwietlania danych o przechodniach jest udanym połączeniem. Zmienianie kolejności świateł cieszy oko, tak samo jak przechodzień, który jest dawcą krwi, a jest chory na jakąś chorobę, daje dużą dozę realizmu. Czy warto pobrać Watch Dogs, które waży aż 14 gb? Moim zdaniem tak, oczywiście jeśli macie odpowiednio mocny komputer, bo jak mówiłam wcześniej, problemy z optymalizacją są ogromne.

Recenzję Watch Dogs kończę słowami: jeśli masz dobry komputer i lubisz gry z otwartym światem, to koniecznie musisz ją pobrać.

choasondeponiaintro

Chaos on Deponia – gra dostępna na steam + solucja

Na platformę steam pojawiła się druga odsłona gry opowiadająca o świecie zwanym Deponia.

Chaos on Deponia to już druga część trylogii opowiadającej o losach Rufusa, żyjącego w świecie zasypanym śmieciami. Chyba wszyscy pamiętają jak słabo została zakończona pierwsza odsłona Deponii. Było to szybkie przecięcie fabuły i to w środku akcji, w punkcie kulminacyjnym. Nie było to ze strony twórców miłe, ale jakoś dało się przeżyć, bo na Chaos on Deponia nie musieliśmy czekać aż tak długo. Minęło kilka miesięcy, a my znów mamy okazje wrócić to tego świata pełnego kontrastów.

Chaos on Deponia jest bezpośrednią kontynuacją poprzedniczki, więc na początek przypomnijmy sobie co się do tej pory działo. Otóż Rufus szuka swojego wymarzonego miejsca, gdzie mógłby właściwie spożytkować swoje lenistwo, w pewnym momencie poznaje Goal, która spadła wprost z nieba. Koniec końców chłopak zostaje na Deponii ze złamanym serduchem, a dziewczyna wraca do Elysium z Cletusem, czyli zaciętym wrogiem Rufusa. Jedyne co go teraz czeka to śmierć z rąk żołnierzy Organon, bowiem mieszkańcy Elysium już od dawna spiskują nad wysadzeniem planety. Finał był niezwykle ekscytujący i dramatyczny.

Rozbudowaną solution, solucje znajdziecie, drodzy gracze na portalu chomikuj.

Początek gry, a już musimy się jakoś uwolnić z tej sytuacji.

Początek gry, a już musimy się jakoś uwolnić z tej sytuacji.

Początek Chaos on Deponia zaczyna się w miejscu przerwania poprzedniej części. Napotkamy dość krótki, ale niezwykle zabawny prolog. Okazuje się, że Goal kolejny raz spada z nieba, a Rufus musi ją uspokoić i jakoś dodać otuchy. To psychologiczne podchodzenie do stanu Goal kolejny raz trwa zbyt długo, przez co rozgrywka okropnie się przedłuża. Tak samo jak w pierwszej części, większość zagadek będzie związana właśnie z nią, było dokładnie tak samo bo lataliśmy po całej mapie tylko po to żeby stworzyć jakąś miksturę żeby ją obudzić. Tym razem musimy stawić czoła i przypodobać się jej trzem osobowościom. Dziewczyna wyraźnie zwariowała do reszty. Wszystko oczywiście stało się z winy naszego drogiego głównego bohatera i kilku niefortunnym okolicznościom przez które w głowie Goal trochę się poprzewracało. Jest to oczywiście o wiele ciekawszy wątek niż śpiączka w pierwszej grze i przynosi wiele zabawnych i emocjonujących scen z udziałem jej dziwacznych charakterków.
Chaos on Deponia reprezentuje również o wiele ciekawszy poziom samych zadań logicznych, bo znajdujemy tu nieco oryginalniejsze misje względem poprzedniej odsłony. Oczywiście nie obejdzie się bez kilkukrotnego obejścia całego świata, który nam zaproponowano, ale tego chyba nie dało się uniknąć i wiadomo, że takie zadanka znacznie przedłużają rozgrywkę. Musimy więc łazić, klikać i wysłuchiwać wielu dialogów. Wszystko tworzy tu jedną wielką całość, a zagadki mają sens i nawiązują zawsze do fabuły gry. Nic tu nie jest przypadkowe i zawsze ma sens, choćby głęboko ukryty. Oczywiście wcale nie musi to oznaczać, że są one banalnie proste. Kolejny raz przygoda w Deponii pokazuje nam swoją rozgrywką, że wcale nie będzie tak łatwo. Gracze, którzy nie lubią wysilać mózgownic raczej nie będą zadowoleni. Warto też wspomnieć, że lepiej być zaznajomionym z historią z Deponii, gdyż znajdziemy tu liczne nawiązania do poprzednich przygód bohaterów. Kolejny raz również akcja z początku się trochę wlecze, zagadki tam są również trudniejsze, ale po jakimś czasie wszystko nabiera niesamowitego tempa i tak aż do samego końca. Poziom trudności jest tu zdecydowanie odwrócony, bo na końcu znajdziemy najprostsze i najprzyjemniejsze łamigłówki. Tempo wraz z nimi narasta, akcja się zagęszcza i trzeba stwierdzić, że zakończenie jest dużo lepiej rozwiązane niż ten felerny pomysł w poprzedniej grze. Kilka wydarzeń nas zdecydowanie zaskoczy i po zakończeniu rozgrywki czeka na nas tylko satysfakcja z odbytej podróży, a nie zawód i rozżalenie skierowane ku twórcom. Finał nie kończy i nie zamyka przygód Rufusa, wciąż istnieją nierozwiązane sprawy, ale jest on lepiej przemyślany i z pewnością nikogo nie sfrustruje. Gładko możemy przejść do ostatniej części z jeszcze większymi oczekiwaniami.

Ten poradnik jest po to, abyście poznali fascynujący świat Deponia.

Menu ekwipunku, prawie się nie zmieniło i zostało takie same we wszystkich 3 częściach.

Menu ekwipunku, prawie się nie zmieniło i zostało takie same we wszystkich 3 częściach.

Wszystko jest całkiem przyjemne, ale oczywiście istnieje kilka dość znaczących wad w Chaos on Deponia. Dziwny jest fakt, że twórcy postanowili nie zmieniać charakteru głównego bohatera, bo miłość w żaden sposób nie wpłynęła na jego arogancję i egoizm. Dziwne, bo właśnie tego się spodziewaliśmy gdy zostawiliśmy go w poprzedniej części ze złamanym serduchem. Kolejny raz musimy się zmagać z tym chłopaczkiem bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia, czy odrobiny poczucia, że może nie jest taki fantastyczny jak mu się wydaje. Postać nadal jest nieco denerwująca, no może trochę mniej, ale zdecydowanie nie wydoroślał i zwyczajnie nie da się go lubić. Goal z kolei jako druga główna postać nie wnosi za dużo do rozgrywki i głównie służy jako klaun z którego można się nieźle pośmiać. Jest ona przy tym wszystkim nieco sztuczna, a troszeczkę wyjdzie poza tą ramę na końcu opowieści, gdzie stanie się nieco bardziej wiarygodna. Zabieg twórców chyba nikogo nie zdziwi, bo jak zwykle na najciekawsze momenty musimy czekać te kilkanaście godzin, bo wszystko zmienia się w finale. A mogłoby być tak przyjemnie gdyby jakiś zwrot akcji nastąpił w środku rozgrywki i tylko narastał do jej końca. Jednak bohaterowie okazują trochę ludzkich uczuć po przebyciu całej przygody, przez co nasz apetyt na rozgrywkę wzrasta i to tylko po to by zapewne w ostatniej części nastąpił taki sam rozwój wydarzeń. Jednak chyba nie należy wymagać zbyt wiele, bo Chaos on Deponia i ogólnie cała trylogia jest zwyczajna komedia, ale czy wszystkie komedie muszą mieć płytkie postacie? Takie rozwiązania znajduje się raczej w serialach komediowych a nie w pełnometrażowych filmach, które zazwyczaj niosą ze sobą jakieś głębsze znaczenie. Widać jednak, że przygody w świecie Deponii zmieniły się w taki właśnie sitcom, czyli typowo wesolutką opowiastkę, bez głębszego przesłania. Nie można powiedzieć, że gry z tej serii są złe, albo nie śmieszne, ale można by się spodziewać czegoś więcej.

Chaos on Deponia to istnie puzzle, pewne elementy, które trzeba poskładać i ułożyć z tego jakąś całość. Jak to bywa w tego typu grach najważniejsze są achievements.

Możemy wybierać co chcemy powiedzieć, co daje pewnego rodzaju wiele możliwych wątków w grze.

Możemy wybierać co chcemy powiedzieć, co daje pewnego rodzaju wiele możliwych wątków w grze.

Chaos on Deponia nie zmienił się również w kwestii postaci. Kolejny raz te drugoplanowe, które są w fantastyczny sposób przerysowane, ratują całość rozgrywki. Gdyby nie oni, troszkę zaczęlibyśmy się nudzić i irytować postaciami pierwszoplanowymi. Kilka pobocznych postaci już znamy, ale pojawią się również nowe, które z miejsca pokochamy. Znów dużo daje im dubbing, który jest genialnie stworzony i pasuje do każdej postaci, pokazując ich charaktery jak na dłoni.
Oprawa graficzna się nie zmieniła i znów ujrzymy fantastycznie narysowany, kreskówkowy świat. Wszystko jest miłe dla oka i wzmaga genialny humor. Każde miejsce w którym się znajdziemy wręcz ugina się od ogromu szczegółów, wyróżnia się barwami i nasyceniem kolorów. Rozgrywka jest również nieco zabawniejsza od poprzedniczki, bo tu na każdym kroku będziemy umierać ze śmiechu z powodu jakiegoś głupiego tekstu czy zachowania bohaterów.

Chaos on Deponia zyska zapewne tak wielu fanów jak Deponia. Kolejny raz musimy zmagać się z tymi samymi wadami, ale całość wypada świetnie i grę można zachwalać godzinami. Wszystko jest tu ciekawe i pięknie przedstawione za sprawą oprawy wizualnej. Nie pozostaje nam nic innego jak z ciężkim sercem czekać na zakończenie przygód Rufusa i Goal i miejmy nadzieję, że ostatnia część pojawi się już wkrótce.

Steam udostępnił tą grę ze względu na dużą popularność serii gry Deponia, co ciekawe dostępna jest w wersji pl, co może cieszyć tych, którzy lubią spolszczenie w grach.

goodbyedeponiawstep

Goodbye Deponia – czyli krótki poradnik

Poniższa recenzja to także mini poradnik do wersji pl.

Goodbye Deponia jest ostatnią częścią trylogii, którą mieliśmy okazję poznać w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Nadszedł ten czas, gdy musimy na zawsze pożegnać się z planetą złożoną wyłącznie ze śmieci.

Kolejny raz udajemy się w krainę głównego bohatera, czyli nieznośnego Rufusa. Dlaczego nieznośnego? Otóż Rufus jako jedna z najmniej przyjemnych głównych postaci ostatnich lat jest wręcz nie do wytrzymania. Przez obie części gry był bezczelny, arogancki i egoistyczny wobec każdego, nawet dziewczyny w której się zakochał. Jest on o tyle frustrujący w swoim zachowaniu, że po prostu z tego całego chamstwa nie potrafimy go w żadnym stopniu polubić. Nie byłoby to aż tak złe, gdyby twórcy postanowili pokazać nam jego przemianę przez jakieś okoliczności które go spotkały. Ale przemiany się nie doczekaliśmy i chyba już nie doczekamy, bo w tej odsłonie chłopak jest nadal patentowanym durniem, jakim go już znamy. W finale każdej części istniała iskierka nadziei, że w końcu nastąpił przełom w jego życiu, który pozwoli mu wyjść na prostą i zacznie się cieszyć życiem które dotychczas wiódł. Jednak twórcy postanowili sobie z nas zażartować i trzymać się jego charakteru rękami i nogami. Na dodatek gra żartuje sobie z nas w taki sposób aż dwa razy bo Goodbye Deponia daje dwie szanse na przemianę głównemu bohaterowi, z których on jak na złość nie korzysta. A okazja była i to dość poważna, bo w jego życiu następuje kilka tragicznych wypadków, które wstrząsnęłyby ideologią niejednego człowieka. W tym wszystkim widać pewne szaleństwo ze strony twórców, bo przecież doskonale wiedzieli, że po pierwszej części nikt Rufusa nie polubił, tak samo było w Chaos on Deponia więc postanowili… go nie zmieniać. Może mieli drobną nadzieję, że jednak fani gry trochę przywiążą się do tej postaci ze względu na jakiś sentyment. Nic bardziej mylnego, bo tego faceta po prostu nie da się polubić i odrzuca nas od niego praktycznie każde jego zachowanie. Koniec kropka. Najgorsze jest to, że przygodę przeżywamy pomimo niego, a nie z nim. A po finale każdy odetchnie i poczuje ogromną ulgę, że już nie musimy się użerać z tym gagatkiem. Może to i dobrze, bo po zakończeniu serii nie będziemy za nią tęsknić i żałować, że nie będzie kolejnej części. Proste pożegnanie bez zbędnych sentymentów.

W grze głównie liczą się achievements, czyli osiągnięciach głównego bohatera.

Gra mimo iż ukazana całkowicie w technologii 2D to potrafi wciągnąć nawet maniaka na punknie grafiki i detali.

Gra mimo iż ukazana całkowicie w technologii 2D to potrafi wciągnąć nawet maniaka na punknie grafiki i detali.

Tak więc, Goodbye Deponia jest swoistym pożegnaniem z planetą- wysypiskiem. Nadal jest to brudne, przysypane milionami śmieci miejsce. Jednak graficznie to wciąż kraina pełna kolorów i kontrastów. Mieszkańcy Deponii to ludzie, którzy starają się żyć normalnie pomimo tak zaniedbanego otoczenia z którym muszą się zmagać. Potrafią wykorzystać śmieci w życiu codziennym i dzięki nim jakoś udaje im się trwać z dnia na dzień. Jednak zawsze znajdzie się miejsce lepsze, tak i ten świat został podzielony na ten dla bogatych i dla biednych. Bogacze nie chcieli mieć nic wspólnego z tym całym brudem, za który są oczywiście odpowiedzialni, więc postanowili zamieszkać na orbicie planety, gdzie zawieszone są wielkie platformy. Jest to swojego rodzaju utopia o nazwie Elyzjum. Tam żyje się w dostatku i czystości, również okropne zapachy nie mają prawa tam dotrzeć. Całość tego świata nieco przypomina film który ostatnio mogliśmy oglądać na wielkim ekranie. Jednak kto od kogo skopiował? Nigdy nic nie wiadomo, ale scenariusze powtarzają się wszem i wobec, więc nie miejmy do nikogo za to pretensji.

Obszerniejszą recenzję gry Goodbye Deponia znajdziecie do pobrania na chomikuj.

Przykładowo tutaj jak widać , aby odczepić linę, trzeba odkręcać śruby.

Przykładowo tutaj jak widać , aby odczepić linę, trzeba odkręcać śruby.

 

Pamiętacie chyba jak w pierwszej odsłonie gry, mieszkańcy tego pięknego świata chcieli zniszczyć Deponię i jej mieszkańców? No może nie koniecznie mieszkańców, bo sądzili oni że w tych śmieciach nikt nie przeżył. Udało się tego uniknąć dzięki głównym bohaterom, a może raczej odłożyć na później. W Chaos on Deponia Goal i Rufus zmagali się dokładnie z tym samym problemem, czyli zagładś Deponii, więc chyba już domyślacie się jaki będzie motyw przewodni tej części? Tak właśnie, tym razem twórcy zaserwowali nam taką samą opowieść z tym, że tu doczekamy się jakiegoś rozwiązania całości i wreszcie dowiemy się co stanie się z Deponią. Nie wszystkich spotka szczęśliwe zakończenie, będzie ono nieco łzawe, ale można stwierdzić, że zalicza się ono do happy endów. Zakończenie jest dość ciekawe, znowu troszeczkę ponaglone i stworzone jakby na siłę. Jednak jako tako łączy ono wszelkie dotychczasowe wątki i wyjaśnia kilka spraw, a chyba właśnie tego oczekuje się od ostatniej części serii.
Oprawa graficzna w Goodbye Deponia jest całkiem przyjemna i zasługuje na pochwałę. Kolejny raz wszystko jest niezwykle urodziwe i zachęca ns do dalszej rozgrywki. Każde odwiedzone przez nas miejsce jest niezwykle żywe pomimo dość ponurych historii. Lokacje są całkiem sporych rozmiarów i serwują nam masę detali, które można podziwiać przez wiele godzin. Postacie są sympatycznie i ładnie stworzone, ale wyłącznie wtedy gdy się nie poruszają. Animacja kolejny raz przerosła twórców bo wszystkie ruchy bohaterów są niezwykle sztuczne przez swoje zacinanie się i szarpanie. Dźwięk również wypada świetnie, a aktorzy podkładający głos postaciom dobrze wywiązali się ze swojej pracy nadając bohaterom życie i emocje. Goodbye Deponia jest na tak samo wysokim poziomie w kwestii tych wszelkich upiększaczy co poprzednie odsłony i tego grze na pewno odmówić nie można.

Na chomikuj można także znaleźć spolszczenie do Goodbye Deponia.

Niebezpieczne akrobacje na boku pociągu, to dla naszego bohatera łatwizna.

Niebezpieczne akrobacje na boku pociągu, to dla naszego bohatera łatwizna.

Łamigłówki w tej części są niestety na nieco niższym poziomie. Nie wymagają od nas jakiś specjalnych umiejętności i często nie mają żadnego związku z fabułą. Są po prostu umieszczone dla zabicia czasu. Jedne zadania da się jeszcze rozwiązać w jakiś logiczny sposób, a inne są zupełnie bez sensu i trzeba je rozwiązać za pomocą metody na chybił trafił lub co gorsza prób i błędów. Brakuje tu jakiegoś odejścia od schematów, nie ma zadania które mogłyby faktycznie nas zaskoczyć lub wymagać nieco więcej wysiłku. Niektóre z nich są zwyczajnie dziwaczne i gdy już uda nam się przez nie przebrnąć zamiast satysfakcji odczuwamy ulgę. Ciekawy jest natomiast jeden z aktów podczas którego mamy okazję kierować kilkoma postaciami naraz. Właśnie takich nowych rozwiązań oczekiwali gracze, tylko przydałoby się ich nieco więcej. Można odnieść wrażenie, że twórcom po prostu zabrakło już pomysłów na realizacje tej ostatniej części sagi.

Niestety najmocniejszy element serii w tej części wypadł nieco słabiej. Mowa tu o poczuciu humoru. Wszelkie żarciki niestety nie wywołają już u gracza ataku śmiechu, bo niektóre z nich są albo słabe, albo niesmaczne i szokujące wręcz. Nie chodzi tu o czarny humor, ale o pewien niesmak jaki pozostawiają niektóre wypowiedzi bohaterów. Oczywiście są to nieliczne wyjątki, bo reszta nadal jest na całkiem dobrym poziomie, ale wciąż brakuje tu tego czegoś.

Goodbye Deponia jest pozycją obowiązkową dla wszystkich którzy miel okazję zapoznać się z poprzednimi częściami. Całość godnie zakończyła serię i sprawiła, że na pewno pozostanie w naszej pamięci na dłużej. Jednak przez kilka dość męczących elementów chyba większość graczy ucieszy się że to już koniec. Każdy kto lubuje się w tego typu przygodówkach z całkiem niezłą dawką poczucia humoru powinni tu zaglądnąć. Ale zastrzeżenie jest jedno- zacznijcie od pierwszej części, żeby choć trochę orientować się w akcji, a Goodbye Deponia zostawcie sobie na deser.

Goodbye Deponia ma zaskakujący koniec, dlatego tak dużo osób szuka jak się rozegra ending, czyli po prostu koniec, ponieważ sami nie mogą się doczekać zakończenia gry.

deponiaicon

Deponia – Recenzja i solucja

Poniższa recenzja gry Deponia jest również swego rodzaju solucją, czyli tutorialem do wirtualnego świata.

Deponia jest klasyczną grą przygodową z gatunku point’n’click. Całość została wykonana w technologii 2D. Głównym bohaterem jest tu Rufus, który swoje w życiu przeszedł i stał się wyrzutkiem społecznym. Szuka on swojego miejsca i czegoś co go uszczęśliwi. Trzeba zaznaczyć, że chłopak urodził się i nadal żyje na planecie złożonej wyłącznie z samych śmieci. Jest to przyszłość naszego świata, który został doszczętnie zrujnowany przez ludzkość.
Pierwsze skojarzenie w związku z następnymi wydarzeniami jakie wydarza się w grze może nam nasunąć na myśl fantastyczny film Wall-E. Jednak będzie ono wyjątkowo mylne, bo grze brakuje nieco uroku. Jednak znajdziemy tu kilka ciekawych łamigłówek, fajny, bo klasyczny model rozgrywki i genialnie zaprojektowaną oprawę graficzną w stylu kreskówkowym. W rezultacie dostajemy naprawdę ciekawa grę przygodową w najlepszym stylu.

Fabuła w Deponii rozkręca się dość wolno, jednak jak już nabierze tempa to można za nią nie nadążyć. Mamy tu do czynienia z już wcześniej wspomnianą krainą śmieci, a właściwie z całym światem. Wszystko zostało tu zasypane rzeczami, towarami produkowanymi przed kilkoma tysiącami lat. Nazbierało się tego trochę, bo w tych hałdach odpadków można drążyć naprawdę głębokie tunele. A kopie się je nie bez powodu. Polega to na tym samym co dzisiejsze górnictwo. Ludzie dokopują się do śmieci, które mogą okazać się bardziej przydatne i być w lepszym stanie niż te powierzchniowe. Cały ten świat i brud rozpada się, wszystko jest brudne i zardzewiałe. Swoją drogą zapachy tez muszą być niecodzienne. Ludzie żyjący na tym wysypisku nawet nie wierzą w legendy opowiadające o czystej wodzie. Całość prezentuj się dość ponura i trochę przestrzega nas przed tym co może się zdarzyć z naszym światem. Niby ponuro, ale nie do końca, bo całość została przedstawiona w niezwykle żywy i wesoły sposób, a te wysypisko po prostu cieszy oczy.

Polska wersja, czyli spolszczenie do gry Deponia istnieje, lecz ciężko je znaleźć, prędzej znajdziemy solucje do Deponia 2,Deponia 3.

Wygląd naszego ekwipunku w Deponia

Wygląd naszego ekwipunku w Deponia

W Deponii spotkamy kilkanaście fantastycznych postaci, a każda z nich ma swój wyjątkowy charakter i zostanie przedstawiona w przerysowany sposób. Śmieciarze których napotkamy okażą się być zabawni i unikalni, nie ma tu miejsca na szare, nudne postacie. Ich wygląd, a nawet wygląd samego otoczenia wywołuje automatyczny uśmieszek na twarzy. Okazuje się, że bohaterowie równie śmiesznie mówią, bo całość jest utrzymana właśnie w humorystycznym stylu. Widać, że ludzie odpowiedzialni za scenariusz w Deponii maja talent komediowy, przez co dialogi wyszły im w bardzo zabawny sposób.
Głównym bohaterem gry jest wcześniej wspomniany Rufus, który charakteryzuje się pychą i zbyt dużym mniemaniem o sobie. Jest zwyczajnym leniem, który uważa, że wszystko mu się należy od tak, a ciężka praca to jego wróg. Jego jedyny cel w życiu to opuszczenie tego paskudnego miejsca i odnalezienie nowego i pięknego domu. Jest on w tym przypadku niezwykle wręcz zdeterminowany, ale brakuje mu tu jakichkolwiek umiejętności, żeby ziścić swoje plany. Każdy kolejny pomysł okazuje się być nieudany, przez co Rufus ponosi kolejne straty i to nie tylko mentalne, ale również materialne i zdrowotne. Jest on takim wyrzutkiem w swojej wiosce i nikt nie chce mieć z nim nic wspólnego. Nie dlatego, że jest typowym kombinatorem ,ale z powodu jego bezczelności i trudnej do wytrzymania zarozumiałości. Tak samo będzie w naszym wypadku, bo o ile główna postać początkowo bawi swoim ciętym językiem, to z czasem ten jego egocentryzm i zadzieranie nosa są już męczące i postać zwyczajnie traci w naszych oczach. Twórcy zdecydowanie przesadzili z przerysowaniem głównego bohatera i mogli go trochę podpiłować, tak aby dało się z nim wytrzymać.

Wielu entuzjastów tej trylogii, liczy na kolejną część tej wspaniałej gry, czyli Deponia 4, na razie nie znana jest data jej wydania.

lista naszego bohatera potrzebnych rzeczy do wędrówki, jak widać jesteśmy już gotowi !

lista naszego bohatera potrzebnych rzeczy do wędrówki, jak widać jesteśmy już gotowi !

Jest to pierwszy dość poważny błąd twórców Deponii, a kolejny czeka już za rogiem. Okazało się, że tak ważny i nowy element w życiu bohatera nie jest w stanie na niego wpłynąć i zmienić go na odrobinę lepszego człowieka. Chodzi tu o miłość, bowiem Rufus w trakcie rozgrywki zakocha się w dziewczynie która… spadła z nieba. Anioł? Nie, po prostu Goal jest mieszkanką platform zawieszonych na orbicie, na które już dawno temu wynieśli się co bogatsi ludzie, nie mający ochoty oglądać całego tego wysypiska na dole. Właśnie wtedy Rufus zrozumiał gdzie jest jego miejsce, a Goal jest kluczem do ucieczki do nieba. Tak sądzi przynajmniej na początku, bo z czasem coraz bardziej zakochuje się w dziewczynie. Tak jest w teorii, bo nie widać tego po nm prawie wcale. Traktuje ją z wyższością i w niezwykle przedmiotowy sposób. Żeby zobaczyć tu jakikolwiek wątek miłosny czy głębsze uczucie z jego strony przyjdzie nam czekać dość długo, bo do samego końca rozgrywki. Właśnie wtedy chłopak zacznie się odrobinę zmieniać i stawać się bardziej znośnym, ale w tym momencie nastąpi zakończenie rozgrywki, które było niczym ostre cięcie tasakiem, nie wyjaśniające praktycznie nic, a opowieść została jakby przerwana w połowie. Jednak ci którym rozgrywka przypadła wyjątkowo do gustu nie muszą się martwić, gdyż Deponia jest pierwszą odsłoną trylogii, a kolejne ukażą się w niewielkich odstępach czasowych. Jednak faktem jest, że zakończenie było dość słabe i wydaje się jakby niepełne.

Równie dużą popularnością cieszy się dodatek do gry, Deponia the complete journey.

Gra obfituje w mnóstwo dialogów i krótkich scenek.

Gra obfituje w mnóstwo dialogów i krótkich scenek.

Deponia jest niezwykle lekką opowieścią podczas której sprawnie przemieszczamy się od jednego zadania do drugiego. Jednak niech nie zmyli was ten fakt, bo zagadki logiczne potrafią być naprawdę trudne, jednak gdy uda nam się którąś rozwiązać poczujemy nie małą satysfakcję. Widoczny tu jest zamysł twórców z położeniem nacisku na przedstawienie opowieści, przy czym wszelkie zadanka mają być jakby niewidoczne, aby nie uznać ich za przeszkadzajki.
W pierwszej lokacji w jakiej się znajdziemy czyli wiosce rodzinnej głównego bohatera spotkamy się z fajną, otwartą przestrzenią, którą możemy eksplorować w poszukiwaniu jakiegoś zadania. Jednak typowych zadań logicznych tu nie znajdziemy, bo Deponia jest grą która stawia na łamigłówki które można rozwiązać przy pomocy uprzednio znalezionych przedmiotów skolekcjonowanych przez nas.

Oprawa graficzna w rozgrywce buduje cały jej klimat. Jest ona w niebanalnym stylu i serwuje fantastyczne zaśmiecone widoczki, których nie powstydziłoby się żadne wysypisko. Animacje nie powalają swoją płynnością i troszeczkę psują efekt strony wizualnej, ale jest to do wybaczenia. Kolejną mocną stroną Deponii jest oprawa dźwiękowa, która jest wręcz fenomenalna. Wszystkie utwory są dobrze skomponowane i niekiedy tak samo przesadzone jak cały ten świat, co działa oczywiście na korzyść gry. Kawałki są świetne i dopasowane do każdej lokalizacji, jednak przez małe zróżnicowanie miejsc które odwiedzamy, będziemy słyszeć wciąż te same utwory, a szkoda, bo przydałoby się ich nieco więcej.

Deponia ma swoje wady do których zalicza się przede wszystkim trudny charakterek głównego bohatera. Jednak rozgrywka ma w sobie niewątpliwy urok, który sprawia, że wielu graczy nie będzie się mogło doczekać kolejnej części trylogii. Całość jest lekka i do przełknięcia głównie za sprawą świetnego humoru i luźnego klimatu. Jest to pozycja dla wszystkich fanów przygodówek w dawnym, dobrym stylu.
W powyższej recenzji zostały zawarte wskazówki, coś na podobieństwo solucji, która pomoże nam poznać bliżej ten wirtualny świat Deponia.

Tworząc tą recenzję myślałam, że stworze prosty opis gry, a tak na prawdę to wyszła mi z tego recenzja + solucja gry Deponia

Amazing Spiderman 2 recenzja

Witajcie w recenzji Amazing Spiderman 2, gry, która ostatnio miała swoją premierę na PC.

Tą grę recenzuję dlatego, bo mój brat jest wielkim fanem komiksów, a szczególnie Spidermana. I również dlatego, bo gra jest bardzo fajna i w porównaniu do innych gier o tematyce komiksowej weszło w niej kilka rewolucyjnych zmian, które zaraz omówię.

Pierwszą rzucającą się zmianą jest to, że teraz pajęczyna przylepia się tylko do budynków no i oczywiście obiektów stałych. W porównaniu do poprzednich gier o Spidermanie, tu jest dużo więcej realizmu, bo teraz żeby się pohuśtać po mieście potrzebujemy budynków.

Oprócz głównych zadań można wykonywać misje poboczne, jak na przykład rozbrajanie bomby, czy udaremnianie kradzieży aut, dzięki którym dostajemy pozytywne punkty i jesteśmy postrzegani jako bohater.

Jak widać w Amazing Spiderman 2 nie brakuje humoru znanego z kreskówki

Jak widać w Amazing Spiderman 2 nie brakuje humoru znanego z kreskówki

Jeżeli będziemy te zadania ignorować, to będziemy otrzymywać ujemne punkty i będziemy na przykład w przypadku niektórych misji, jak zabezpieczanie bomby, gdy nie zdążymy na czas, to dostaniemy jeszcze więcej ujemnych punktów, niż wtedy, gdybyśmy się tego zadania nie podjęli.

Ujemne punkty w Amazing Spiderman 2 sprawiają, że ludzie mówią o nas złe rzeczy, a policja zaczyna nas atakować, co utrudnia to poruszanie się po mieście. I żeby bez żadnego zagrożenia przedostawać się od misji do misji, to lepiej zrobić kilka misji pobocznych i być bardziej herosem w oczach ludzi, niż zagrożeniem.

Spolszczenie do Amazing Spiderman 2 nie jest potrzebne, bo gra jest dostępna też w polskiej wersji językowej.

Jeśli chodzi o wymagania, to nie są one spore – gra chodzi na średnich detalach na komputerze wyposażonym w 4 gb ramu i kartę graficzną sprzed kilku lat.

Wracając do samej mechaniki gry, to dwoma znaczącymi plusami są po pierwsze – garderoba człowieka pająka, oraz skład złoczyńców, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć.

Złoczyńcy to tak naprawdę klasyczni wrogowie Spidermana, na przykład przyjdzie nam się zmierzyć z Kingpinem, Shockerem, a nawet z Venomem.

Są to wrogowie klasyczni i na pewno wielu graczy zna ich z kreskówek. Dzięki temu gra nabiera naprawdę fajnego klimatu, który towarzyszy większości przygód człowieka pająka ,dlatego grę, szczególnie polecam fanom komiksów, kreskówek i filmów o Spidermanie.

Kolejnym plusem są oczywiście kostiumy i jest to bardzo duży plus, bo w grze zobaczymy takie kostiumy jak Scarlet Spider, Spiderman 2099, Symbiot, Iron Spider i tak dalej. Większość kostiumów znajdujemy podczas gry, aczkolwiek niektóre są częścią dodatkowego DLC.

Ale mimo to, wszystko kostiumy są bardzo fajne i granie Spidermanem 2099 jest naprawdę ciekawe.

Co do fabuły gry, to luźno zahacza ona o film Niesamowity Spiderman 2, ale jest to zahaczenie bardzo luźne, bo mówi tylko o tym jak Harry Osborn przekształca się w Zielonego Goblina.

Aczkolwiek gra zawiera o wiele więcej bosów niż film, a sama fabuła gry bywa zaskakująca, bo w niektóre momenty są tak niespodziewane, że gra wydaje mi się bardziej interesująca od filmu.

Jedynymi minusami, które zauważyłam są drobne niedociągnięcia graficzne, bugi, oraz lekki brak realizmu – na przykład gdy zaatakujemy randomowego przechodnia obojętne jakim atakiem, to nic mu się nie stanie.

Może ma tak być, że Spiderman nie może skrzywdzić niewinnych ludzi, ale to odbiera trochę realizmu.

Niestety gry nie można znaleźć na chomikuj, a szkoda, bo przydało by się pobrać do niej jakiegoś moda i zobaczyć jak wygląda gra z dodaną fanowską zawartością.

Kończąc recenzję Amazing Spiderman 2, uważam, że jest to ciekawa gra i powinna się spodobać graczom, którzy oglądali kiedyś kreskówki o Spidermanie (czyli zdecydowana większość).

The Sims 3 – moje pierwsze wrażenia z gry w simsy

The Sims 3 to gra strategiczna gra komputerowa, tak zwana symulacja życia.
Została wydana jako następca gry The Sims 2, która była bardzo popularna i zdobyła serce wielu graczy.
The Sims 3 zostało wydane w 2009 roku. Od początku były dostępne dwie wersje – na Maca i na Windowsa.

Zakochani w The Sims 3

Zakochani w The Sims 3

Później, pod koniec 2010 roku simsy zostały wydane na konsole Playstation 3, Xbox 360, Wii, Androida i Nintendo DS, a nawet na WIndows Phone.
Sprzedano ponad milion kopii w pierwszym tygodniu. Recenzje gier były raczej pozytywne, The Sims 3 zazwyczaj dostawało ocenę 9/10.
Simsy zostały sprzedane w ponad milion egzemplarzy i stały się najbardziej kupowaną grą na świecie.

Fabuła The Sims 3

Trzecia część simsów została zbudowana na tym samym mechaniźmie, co pozostałe części.
Gracze kontrolują życie swojego sima, jego związki i zachowania, które są podobne do tych z prawdziwego życia.
Gra nie ma ściśle określonego celu, jest to taka piaskownica, sandbox, jak Minecraft.
Nie ma żadnej misji, którą trzeba przejść, ani nie ma ściśle określonych miejsc, w jakie możemy iść swoim simem.

Kogoś bardzo jara ta gra

Kogoś bardzo jara ta gra

Od samego początku gry, w The Sims 3 możemy chodzić wszędzie i robić wszystko na co mamy ochotę.
Sims może sobie chodzić po całej mapie, odwiedzać przyjaciół i znajomych, zawierać nowe przyjaźnie, czy nawet się zakochać.
Jednak nie jest tak sielankowo – na każdego sima czekają różne wyzwania, które sprawią, że będzie szczęśliwszy, bardziej towarzyski, czy zdobędzie jakąś nagrodę. Te wyzwania pojawiają się spontanicznie podczas gry i sprawiają, że każdy sims jest wyjątkowy.
Na przykład simka może robić karierę i nagle jako wyzwanie pojawi się chęć związku, albo awans zawodowy… albo to i to.
Jeśli sim podejmie to wyzwanie, będzie miał więcej pieniędzy, albo lepsze życie uczuciowe.

Nowy system nagród i życzeń zastępuje znane z poprzedniej wersji zachcianki i obawy, jakie były w The Sims 2.
Wypełnianie życzeń sima sprawia, że jego poziom radości jest większy, dzięki czemu można zakupić osiągnięcia życiowe, które są potrzebne do dalszego rozwoju w simsach.
Co ciekawe, wyzwania mogą się pojawić zarówno podczas koncertu jak i wygodnego siedzenia w fotelu, czy ważnych wydarzeń, takich jak pierwszy pocałunek.

Jeśli gracz znudzi się grą w simsy, może nastawić opcję dzięki której sim będzie się sam rozwijał.
Jest to symulacja wolnej woli. Zostawiając swojego simsa w tej opcji, sim może zdobyć pracę, lub awans, mieć dziei, wyprowadzić się do wymarzonego domu, albo pojechać na wakacje, w czasie, gdy gracz nim nie kieruje. W The Sims 3 każdy sim ma określone etapy życia. Od niemowlęcia, poprzez dzidzie, dziecko, nastolatka, młodego buntownika, dorosłego i starca. Każdy sims może umrzeć ze starości, albo przedwcześnie, np. przez pożar, utonięcie, czy porażenie prądem, klątwę mumii, upadek meteoru, albo przez ukąszenie wampira (muszą być zainstalowane dodatki do simsów).

Bardzo ładny pokój dla dziecka

Bardzo ładny pokój dla dziecka

Gra The Sims 3 oferuje więcej możliwości wyboru jak ma wyglądać sims, niż w poprzedniej części.

Gracz ma do wyboru bardzo duży wybór kształtów ciała, muskulatury, fryzur, wagi. Można nawet dodać opcję, żeby dany sims miał umięśniony brzuch, normalny, lub wystający.

Ciekawostką jest to, że waga simsa może się zmniejszyć gdy aktywnie ćwiczy, lub zwiększyć się, gdy sims zjada więcej, niż wskazuje jego wskaźnik głodu.
Dodatek po zmroku dodaje możliwość powiększenia piersi i zwiększenia rozmiaru muskułów.
Zostały także dodane inne odcienie skóry, teraz jest możliwe stworzenie nawet zielonego simsa.
Gracz może wybrać nawet buty dla swojego sima. Ta funkcja była dostępna tylko w wydaniach The Sims i The Sims 2 na konsole.

W całej grze jest dostępnych 22 rodzajów fryzur dla simsów kobiet i aż 17 różnych fryzór dla simsów mężczyzn. Niezliczona ilość dodatków do Simsów, addonów, rozszerzeń sprawia, że każdy sims może być naprawdę unikalny.
Czaoki i inne akcesoria mogą być też zainstalowane, można także dodawać loga na koszulki.
Co do fryzur w simsach – niewielu graczy wie, że można nawet zrobić pasemka.

W The Sims 3 można włączyć też opcje zaawansowane, które pozwalają na dokładniejsze modyfikowanie ciała simsa, dopasowanie mu mięśni, brwi, a nawet rzęs. Wszystko po to, aby sprawić, by simsy były jeszcze bardziej podobne do ludzi.

W karcie ubrania gracze mogą wybrać co ich simsy będą na sobie nosić. Istnieje pięć kategorii srzeczy, które sims może nosić: rzeczy na co dzień, ciuchy formalne, piżamy, rzeczy sportowe i kostiumy kąpielowe.

A teraz posterujmy kotem

A teraz posterujmy kotem

Szóstą kategorię wprowadził dodatek Cztery Pory Roku, który wprowadził ubrania dobre na każdą porę roku – np. rękawiczki w zimę, czy ciepłe puchowe kurtki.
Gracz może stworzyć do trzech gotowych zestawów ubrań składających się z fryzury, okularów, czapek, rękawiczek, bransoletek, biżuterii i skarpetek. Kolor skóry, twarz i blizny nie mogą zostać dodane jako ubranie wyjściowe, tak jak to jest w prawdziwym życiu – rzeczy w wyglądzie nie można łatwo zmienić.
Kolor i wzór ubrań może zostać przez gracza wybrany za pomocą menu “stwórz styl”.
Jednak niemowlaki nie mają opcji noszenia rzeczy do biegania, kostiumów kąpielowych i biżuterii.
Wszystkie inne akcesoria mogą zostać ściągnięte z internetu, a jest ich naprawdę dużo.

W The Sims 3 gracz ma do wyboru bardzo dużo możliwości spersonalizowania swojego simsa.
I nie chodzi tylko o dobieranie mu ubrań. Każdy może wybrać gust swojemu simsowi. Wskazać mu jakie jest jego ulubione jedzenie, muzyka, czy kolory.
Głos simsów można też dostosować. Jest wybór między różnymi typami głosów, niskimi tonami i wysokimi tonami.
Niemowlaki mają jeden pasek głosu, dzieci mają dwa, a nastolatki i starsi, trzy paski głosu.
Jednak głos, to tylko detal. To co naprawdę nas interesuje to możliwość wskazania simsowijego celu życiowego, do którego sims będzie dążyć być może przez całe swoje życie, aż ten cel będzie spełniony.
Grając w The Sims 3 można dać swojemu simowi określony znak zodiaku, przez co będzie się lepiej dogadywał z simsami o tym samym znaku. Gracz może też napisać biografię swojego sima.
Wracając do celu życiowego – niemowlaki, dzieci i nastolatki nie mogą mieć swojego celu życiowego dopiero gdy urosną, można im go wybrać.